Powoli robi się z tego świecka tradycja, że raz w roku mała grupka miłośników książek pod wodzą nauczycielki bibliotekarki udaje się do Katowic, żeby wydać wszystkie swoje oszczędności (albo połowę oszczędności, przecież już za chwilę już za momencik Targi Książki w Krakowie ;)). Pochodziłyśmy wśród stoisk wydawców, nawdychałyśmy się zapachu książek o poranku, wydałyśmy ... ach, o pieniądzach lepiej nie mówić ;) Szczęśliwe i uboższe ;)